Air Jordan 10: I'm Back!

2016-05-31 15:05:20


Nie potrafię opisać słowami pustki, jaką czułem po przejściu Michael'a Jordan'a na emeryturę tuż po zdobyciu trzeciego tytułu mistrzowskiego NBA. Nadal pasjonowałem się koszykówką i najlepszą ligą świata, ale ani Scottie Pippen, ani Penny Hardaway, czy też Grant Hill nie byli w stanie dać mi tego, co dawał mi MJ. Za każdym razem gdy siadałem przed telewizorem, żeby obejrzeć mecz Chicago Bulls – miałem ciarki na plecach. Wiedziałem, że His Airness zrobi na boisku coś, co będę przeżywał przez kilka następnych tygodni, a może nawet lat. Był współczesnym gladiatorem, który nie dość że miał mentalność zwycięzcy, to dodatkowo dawał również ludziom radość z śledzenia jego boiskowych zmagań.


Doskonale pamiętam kiedy podczas rozbratu MJ’a z koszykówką do jednego z warszawskich sklepów trafiły AJ 10, był to bodajże początek 1995 roku. Ciężko może będzie to sobie Wam wyobrazić, ale trzeba było być naprawdę zamożnym, żeby w tamtych czasach pozwolić sobie na parę Jordan'ów, których cena zaczynała się od 600, a w skrajnych przypadkach kończyła nawet na 800 zł. Był to produkt tak wyjątkowy i ekskluzywny, jak Mercedes klasy S. Brak obecności Jordan'a w NBA sprawił, że sprzedaż jego butów drastycznie spadła. W celu ratowania wyników Jordan Brand postanowił poszerzyć gamę kolorystyczną linii i poza klasycznym wydaniem w barwach Chicago Bulls wypuścił specjalne edycje dla czterech innych klubów: Orlando Magic, New York Knicks, Seattle SuperSonics i Sacramento Kings. Jednak nawet ten ruch nie podbił rankingów sprzedaży.


Sytuacja zmieniła się nagle w marcu. W lidze baseball'a trwał lockout, a Jordan coraz częściej pojawiał się na meczach NBA. Coraz częściej też dzwonił do swojego przyjaciela B.J. Armstrong'a wypytując go o poszczególnych zawodników. Jak gra Latrell Sprewell? Co sądzi o Penny'm Hardaway'u? Jak sobie radzi Jason Kidd? Wreszcie w połowie marca rzucił do mediów lapidarne „-Wracam!” Wystarczyło, świat koszykówki oszalał. Kiedy 19 marca Byki zmierzyły się w wyjazdowym (przegranym po dwóch dogrywkach) meczu z Pacers, stacja NBC osiągnęła najwyższą oglądalność meczu w sezonie regularnym od pięciu lat. Mike nie zachwycił, trafił zaledwie 7 z 28 rzutów i widać było, że jest daleki od swojej mistrzowskiej dyspozycji. Jednak zaledwie kilka dni później, w meczu przeciwko New York Knicks zaliczył jeden ze swoich najlepszych występów w karierze. Klimat nowojorskiej Madison Square Garden, czyli mekki koszykówki, zawsze mobilizował Jordan'a do gry na 200% możliwości. Nie inaczej było tym razem, 55 punktów zdobyte przeciwko jednej z najlepszych defensyw w lidze, to wynik robiący wrażenie.


Oscylujące wokół 50-procentowego wskaźnika zwycięstw Bulls, po powrocie Jordan'a zanotowały wynik 13-4 i bez problemu awansowali do playoff'ów. W pierwszej rundzie gładko pokonali Charlotte Hornets, aby w półfinale Konferencji Wschodniej zmierzyć się z „młodymi i gniewnymi” Orlando Magic. Z każdym kolejnym meczem było widać, jak nieprzygotowany do sezonu jest MJ. A najbardziej jego słabości obnażyli właśnie Magicy. Brak kondycji fizycznej, pewności siebie i odpowiedniej kontroli nad piłką kosztował go stratę piłki w kluczowej akcji szóstego, jak się okazało decydującego meczu. Po raz pierwszy od czasu pamiętnych potyczek z Detroit Pistons, Michael musiał znów zaznać goryczy porażki, a nawet upokorzenia.


Była to bolesna lekcja dla MJ’a, który postanowił zrobić latem wszystko, żeby w następnym sezonie wrócić do gry przygotowanym najlepiej jak to tylko możliwe. Jego osobisty trener, Tim Grover, opracował specjalny trening, dzięki któremu w wieku 32. lat miał wrócić do swojej szczytowej formy. Co ciekawe, robił to równolegle ze zdjęciami do „Kosmicznego Meczu”. Wytwórnia Warner Bros wybudowała na planie halę sportową, tak aby Mike mógł z niej korzystać w przerwach na planie. Zapraszał do niej swoich znajomych z NBA oraz młodych zawodników z NCAA. Toczyły się tam podobno niesamowite mecze, po których dało się słyszeć, że MJ naprawdę wraca do gry.


Jeśli chodzi natomiast o samego buta, to Air Jordan 10, nie wiedzieć dlaczego pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych modeli z serii. Możliwe, że spowodowane jest to jego wyglądem. W porównaniu z często ekstrawaganckimi poprzednikami, „Dziesiątka” to po prostu klasyczny but koszykarski, bardziej przypominający Nike niż Jordan'y. Gdyby nie logo Jumpman'a na pięcie, to faktycznie można by mieć spore wątpliwości. AJ 10 miały być niejako hołdem Nike i Jordan Brand dla najlepszego zawodnika w historii. Tinker Hatfield sięgnął więc po inspirację do poprzednich modeli – 3, 5 i 6. Na podeszwach umieścił natomiast listę największych osiągnięć MJ’a w poszczególnych latach jego kariery. Przedstawia się ona następująco:


85 Rookie of the year
86 63 points
87 Scoring title
88 Dunk champ
89 All defense
90 Scores 69 points
91 MVP/Championship
92 MVP/Championship
93 MVP/Championship
94 Beyond


AJ 10 był pierwszym modelem, którego projekt nie został zaakceptowany przez Jordan'a. Oryginalna kolorystka „Steel” na początku miała na czubku dodatkowy kawałek skóry, często spotykany w butach z lat 90-tych. Nie przypadł on do gustu MJ’owi, więc kolejne kolorystyki miały już gładki „toe cap”. But, który stylistycznie nie pasował do poprzednich Jordan'ów i pozornie niczym specjalnym się nie wyróżniał, okazał się być idealnym połączeniem klasyki z innowacyjnością. Cholewka wykonana z pełnoziarnistej, wysokiej jakości skóry oraz super lekka podeszwa z użytego po raz pierwszy przez Jordan Brand sprężystego i wytrzymałego Phylonu, dały nam w efekcie świetne i wszechstronne obuwie do koszykówki.


CIEKAWOSTKI
Nie spodziewając się powrotu Jordan'a, Nike rozpoczęło w 1995 roku produkcję linii Retro, zaczynając od pierwszych trzech modeli z serii Air Jordan.


Kończąc rozbrat z koszykówką, Jordan postanowił rozpocząć karierę niejako na nowo i powrócił z numerem 45 na koszulce, oznajmiając że nr 23 był ostatnim, z jakim widział go grającego tragicznie zmarły ojciec. Z 45 chciał grać już w szkole średniej, ale był on zajęty przez starszego brata, Larry’ego. MJ podzielił go więc na pół i w ten oto sposób narodził się legendarny #23. Nie czując się jednak komfortowo w nowym wcieleniu, przed rozpoczęciem playoffs zdecydował się na powrót do swojego starego numeru.


Po powrocie do NBA Mike wynegocjował w swoim nowym kontrakcie klauzulę o nazwie „Love for the game”, która w odróżnieniu od pozostałych zawodników w lidze, pozwalała mu grać w koszykówkę, gdzie i kiedy miał tylko na to ochotę.


Począwszy od sezonu 1994-95, Jordan Brand rozpoczął sponsorowanie czterech zespołów NCAA: UCLA, Cincinnati, North Carolina A&T i rodzimą uczelnię MJ’a – North Carolina.


Oprócz doskonale wszystkim znanych umiejętności koszykarskich i niesamowitej determinacji w osiąganiu celu, Jordan'a cechowało także ogromne poczucie humoru, a także dystans do własnej osoby. Po powrocie do NBA nie wahał się wystąpić w reklamie, która delikatnie rzecz biorąc, szydziła z jego epizodu w lidze baseball'a i osiągnięć, jakich w niej zanotował.


ZALETY: Komfort i świetne dopasowanie, to najsilniejsze strony Air Jordan 10. Pomimo, że nie był to jeden z najbardziej popularnych modeli, to z dotychczas opisywanych pozostawia zdecydowanie najlepsze wrażenie podczas gry.


WADY: Tak naprawdę, to nie można im zbyt wiele zarzucić. Najwięcej do życzenia pozostawia chyba trakcja, która w przypadku niezbyt czystego parkietu nie trzyma się go wtedy idealnie. Wkładki w butach są dość cienkie i moim zdaniem warto wymienić je na któreś z nowszych modeli.


PODSUMOWANIE: Bardzo wszechstronny but, który świetnie znosi próbę czasu i nadal nieźle wypada w porównaniach z nowymi modelami. Sprawdzi się u każdego zawodnika, bez względu na pozycję na boisku. Idealny dla fanów klasyki w najczystszej formie.


Tekst: Michał Beta
Foto: Aleksandra Graff


Buty Air Jordan 10 Retro są dostępne na naszej stronie!!






Źródło: nba.com

Pozostałe informacje

Air Jordan 14: Last Shot

Sezon 1997-98 wypełniały dyskusje i pytania dotyczące przyszłości Michael'a Jordan'a, Scottie'go Pip...

2016-05-31 20:45:42 Więcej...

Air Jordan 13: Black Cat

Zarówno liczba 13, jak i czarny kot uznawane są powszechnie za symbole pecha, bądź też zbliżającego...

2016-05-31 20:39:35 Więcej...

Air Jordan 12: Sun Is Still Rising

Nie ulega wątpliwości, że sezon 1995-96 trzeba prawdopodobnie uznać za najlepszy w historii. Zarówno...

2016-05-31 20:34:02 Więcej...

Air Jordan 11: Crème de la Crème

Po nieudanym finiszu sezonu 1994-95 i porażce w półfinale Konferencji Wschodniej z Orlando Magic, co...

2016-05-31 20:34:27 Więcej...