Air Jordan 12: Sun Is Still Rising

2016-05-31 20:34:02

boots


Nie ulega wątpliwości, że sezon 1995-96 trzeba prawdopodobnie uznać za najlepszy w historii. Zarówno indywidualnie w wykonaniu Michael'a Jordan'a, jak również dla Chicago Bulls, a możliwe że także dla ligi NBA, która po powrocie MJ’a znów święciła marketingowe oraz przede wszystkim finansowe triumfy. Nie można wreszcie zapomnieć o marce Jordan Brand, która jedenastym modelem z serii Air Jordan wywołała istne szaleństwo na rynku obuwniczym. Po hossie zawsze przychodzi bessa. Jak się jednak szybko okazało, o żadnej taryfie ulgowej, kryzysie, czy też choćby zniżce formy w kolejnym sezonie nie mogło być w tym przypadku mowy.


Można w tej chwili tylko przypuszczać, co by było gdyby… Jestem jednak gotów zaryzykować stwierdzenie, że jeśli Chicago Bulls ominęłaby plaga kontuzji (Longley, Kukoc, Rodman, Harper), a Dennis Rodman nie zostałby zawieszony na 11 spotkań za kopnięcie w krocze operatora kamery podczas meczu w Minneapolis, to rekord z poprzedniego sezonu zostałby nie tylko wyrównany, ale nawet pobity! Sezon 1996-97 Byki zakończyły ponownie z najlepszym bilansem w lidze. A jako, że wynik 69-13 był gorszy od poprzedniego zaledwie o cztery wygrane, to jest wielce prawdopodobne, że do pobicia rekordu wystarczyłby zaledwie jeden z wyżej wymienionych warunków. Nie zmienia to jednak faktu, że rezultat 141-23 osiągnięty w trakcie dwóch kolejnych sezonów jest po prostu kosmiczny i ciężko sobie wyobrazić, że uda się go poprawić nie tylko w najbliższej przyszłości, ale kiedykolwiek.


Jeśli chodzi o dokonania indywidualne, to w porównaniu z poprzednim rokiem, Mike obniżył nieco loty. Pomimo dziewiątej w karierze korony króla strzelców oraz wyboru do pierwszej piątki NBA i najlepszych obrońców, zaliczył pierwszy pełny sezon od czasów debiutanckiego, w którym jego średnia punktowa nie przekroczyła 30. „oczek” na mecz (29.6). Spadły wskaźniki zbiórek (5.9), przechwytów (1.7) oraz skuteczność (48% z gry, 37% za 3). Na tym samym poziomie utrzymała się średnia asyst (4.3), a na plus trzeba zapisać mniejszą liczbę strat (zaledwie 2 w każdym meczu).


Być może to właśnie gorsze statystyki zdecydowały o minimalnej porażce w głosowaniu na MVP sezonu zasadniczego. Z najmniejszą w historii różnicą w punktacji pomiędzy zwycięzcą a drugim miejscem, musiał uznać wyższość Karl'a Malone’a z Utah Jazz. Zaledwie kilka tygodni później MJ otrzymał od losu okazję do rewanżu w postaci finałowego starcia Chicago Bulls z zespołem z Salt Lake City. Już w pierwszym meczu serii Jordan w swoim stylu rozwiał wątpliwości dotyczące słuszności wyboru najlepszego zawodnika sezonu. Zdominował spotkanie zaliczając 31 punktów i 8 asyst oraz zdobywając zwycięskiego kosza w ostatniej sekundzie czwartej kwarty.


Jednak decydującym i najbardziej pamiętnym spotkaniem serii okazał się być rozgrywany w Salt Lake City mecz nr 5 nazwany później „Flu Game”. Przy stanie 2:2 wszystko zaczynało się jakby od nowa, z tym że przewagę psychologiczną na dalszą część rywalizacji z pewnością zyskiwał zwycięzca. Zdając sobie sprawę z ciężaru gatunkowego owego meczu, Jordan nie opuszczał hotelu. Chcąc uniknąć ewentualnej niestrawności związanej z potencjalnie nieświeżym jedzeniem zaserwowanym przez „życzliwą” mu obsługę hotelową, postanowił zamówić pizzę na dowóz. Okazało się jednak, że była to decyzja fatalna w swoich skutkach. MJ padł ofiarą bardzo silnego zatrucia pokarmowego, które doprowadziło do skrajnego wycieńczenia i odwodnienia organizmu. Przez całą noc nie był w stanie choćby zmrużyć oka i praktycznie cały sztab szkoleniowy na czele z Phil'em Jackson'em odradzał mu występ w meczu. Jordan zdecydował się jednak zagrać. Odprawę przedmeczową w szatni spędził sącząc kawę i próbując się pobudzić w jakikolwiek możliwy sposób. Po bardzo kiepskim początku pierwszej kwarty udało mu się złapać koncentrację i właściwy rytm. Ostatecznie poprowadził Byki do zwycięstwa zdobywając 38 punktów, z czego aż 15 w czwartej kwarcie! Był to niezwykle heroiczny pokaz siły woli i charakteru Michael'a. Jak sam potem mówił, grał w tym meczu tylko sercem i determinacją. Niewiele z niego pamięta i gdyby miał to zrobić jeszcze raz bez gwarancji zwycięstwa, to raczej by tego nie powtórzył. W meczu nr 6 wszystko wróciło do normy. Bulls we własnej już hali przypieczętowali piąty tytuł w historii klubu, a MJ otrzymał piątą w karierze nagrodę dla MVP finałów.


Pomimo niesamowitego sukcesu, jaki udało się odnieść przy okazji wydania Air Jordan 11, pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy dotyczących jakości ich wykonania. Buty może i wyglądały powalająco, ale ich trwałość pozostawiała wiele do życzenia. Jak nietrudno się więc domyśleć, przy projektowaniu kolejnego modelu, Tinker Hatfield w pierwszej kolejności postawił właśnie na jego jakość i trwałość. W przypadku Air Jordan 12 inspiracją okazały się być damskie botki z XIX w. oraz „wschodzące słońce” widniejące na banderze japońskiej marynarki wojennej. Wykonane z wysokiej jakości pełnoziarnistej skóry „Dwunastki” wyglądają bardzo prosto i klasycznie, ale jednocześnie elegancko. W porównaniu do AJ 11, w podeszwie zainstalowano ulepszoną płytę z włókna węglowego, która chroniła stopę zapewniając jej odpowiednie wsparcie. Nowością była za to z kolei zastosowana po raz pierwszy w linii Air Jordan jednostka amortyzująca Zoom Air. Świetną robotę dopełniły przyciągające oko detale w postaci: wyhaftowanego napisu „TWO 3” na językach, metalowych oczek na sznurowadła i naszywek na pięcie z napisem „QUALITY INSPIRED BY THE GREATEST PLAYER EVER” podkreślającym, że jakość produktów idzie w parze z klasą zawodnika będącego twarzą marki.


CIEKAWOSTKI


Podczas All-Star Game 1997 odbyła się uroczysta prezentacja 50. najlepszych zawodników w historii NBA. Znalazł się w tym gronie oczywiście sam Michael Jordan, który ów zaszczyt i całą uroczystość okrasił pierwszym w historii Meczów Gwiazd występem zakończonym triple-double (14 punktów, 11 zbiórek, 11 asyst).


We wrześniu 1997 roku Nike ogłosiło, że Jordan Brand odłącza się spod skrzydeł „matki” i rozpoczął funkcjonować samodzielnie. W dalszym ciągu pozostając jednak jej własnością i korzystając z sieci dystrybucji. Air Jordan 12 był więc pierwszym modelem z niezależnej kolekcji Jordan Brand i nie można było znaleźć logo Nike zarówno na bucie, jak i na wkładce. Co prawda był on jeszcze pakowany w pudełka Nike, ale miało to miejsce po raz ostatni.


Promocji AJ 12 towarzyszyły dwie świetne reklamy. Pierwsza, “Frozen Moment”, idealnie oddaje sposób, w jaki odbierana była gra Jordan'a przez fanów na całym świecie. Kiedy w TV oglądało się jego mecz, nie liczyło się nic więcej, czas zastygał w miejscu, a na plecach pojawiały się ciarki… Z kolei druga, „Tell Me”, skierowana była do wszystkich tych, którzy przestali wierzyć w MJ’a. To właśnie dzięki nim i ich wątpliwościom w jego możliwości, Mike zawsze znajdował w sobie motywację do gry na najwyższym poziomie.


Air Jordan 12 oryginalnie wydane zostały w pięciu kolorystykach: „Taxi” (White/Black), „Obsidian” (Navy/White), „Playoffs” (Black/White), White/Red oraz Black/Red. W tych ostatnich MJ grał m.in. w piątym meczu finałów przeciwko Utah, dlatego można się spotkać z przydomkiem „Flu Game”.


ZALETY: Bardzo dobra trakcja. Duży poziom komfortu dzięki jednostce Zoom Air na całej długości. Stabilne i dobrze chroniące staw skokowy.


WADY: Brak wentylacji. Na początku dość sztywne, potrzebują kilka godzin na „rozbicie”.


PODSUMOWANIE: Nie jest to może waga piórkowa, nie jest to także waga kogucia. Ale mając na nogach takie „czołgi”, naprawdę nie trzeba się martwić o swoje stopy. Bardzo wygodne, a przede wszystkim praktycznie niezniszczalne. Polecam zarówno na salę, jak i na zewnątrz. Pozycje od 1 do 5. Jeden z najlepszych modeli z serii Air Jordan, które w dalszym ciągu sprawdzają się w grze.


Tekst: Michał Beta
Foto: Aleksandra Graff


Buty Air Jordan 12 dostępne są u nas w sklepie!!







Źródło: nba.com

Pozostałe informacje

Air Jordan 14: Last Shot

Sezon 1997-98 wypełniały dyskusje i pytania dotyczące przyszłości Michael'a Jordan'a, Scottie'go Pip...

2016-05-31 20:45:42 Więcej...

Air Jordan 13: Black Cat

Zarówno liczba 13, jak i czarny kot uznawane są powszechnie za symbole pecha, bądź też zbliżającego...

2016-05-31 20:39:35 Więcej...

Air Jordan 11: Crème de la Crème

Po nieudanym finiszu sezonu 1994-95 i porażce w półfinale Konferencji Wschodniej z Orlando Magic, co...

2016-05-31 20:34:27 Więcej...

Air Jordan 10: I'm Back!

Nie potrafię opisać słowami pustki, jaką czułem po przejściu Michael'a Jordan'a na emeryturę tuż po...

2016-05-31 15:05:20 Więcej...