Air Jordan 13: Black Cat

2016-05-31 20:39:35


Zarówno liczba 13, jak i czarny kot uznawane są powszechnie za symbole pecha, bądź też zbliżającego się nieszczęścia. Kiedy okazało się, że inspiracją Tinker'a Hatfield'a do zaprojektowania trzynastego modelu z kolekcji Air Jordan była czarna pantera, przesądni kibice Chicago Bulls i Michael'a Jordan'a zaczęli łapać się za głowę. Taka kumulacja mogła wróżyć tylko jedno - koniec sukcesów ich idola i ulubionego zespołu! Na szczęście to tylko przesądy, a 16 lat po premierze AJ 13 uznawany jest za prawdopodobnie najlepszy but z całej serii.


Po zdobyciu piątego tytułu mistrzowskiego przyszłość Bulls stała pod znakiem zapytania. Głównym powodem takiego stanu rzeczy była osoba właściciela klubu, Jerry’ego Reinsdorf'a. Paradoksalnie, pomimo dominacji Byków w NBA i statusu jednego z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej dochodowych zespołów na świecie, sprawiał wrażenie człowieka mocno niezadowolonego. Większość właścicieli zamieniłaby się z nim na miejsca w mgnieniu oka, bo przecież wygrywać lubi każdy. Ale nic nie przychodzi za darmo. Za sukcesy trzeba płacić, a im jest ich więcej, tym większe są koszty. A przecież nie od dziś wiadomo, że obok podatków, pensje to najmniej lubiany wydatek wszystkich pracodawców. Nie inaczej było z Reinsdorf'em. Każde kolejne mistrzostwo wiązało się z większymi kosztami. Zawodnicy i sztab szkoleniowy oczekiwali podwyżek za świetnie wykonywaną pracę, a właścicielowi Bulls coraz bardziej przestawało się to podobać. Po ciężkich negocjacjach udało się zatrzymać zespół w praktycznie niezmienionym składzie na sezon 1997/98, ale wszystkie znaki wskazywały na to, że będzie to ostatni taniec Jordan'a i spółki.


Obok kibiców i opinii publicznej podobne przeświadczenie miało także kierownictwo Nike, a Tinker Hatfield, główny projektant odpowiedzialny za praktycznie całą linię Air Jordan, postanowił przygotować na tę okazję buta bardzo wyjątkowego. Obserwując Michael'a podczas gry doszedł do wniosku, że jego styl gry do złudzenia przypomina panterę. Polując spokojnie obserwuje i czai się na swoją ofiarę, aby w najmniej oczekiwanym momencie zaatakować nie dając jej żadnych szans na ucieczkę. Posługując się lampartem jako inspiracją zaprojektował narzędzie, które miało służyć Jordan'owi do jego boiskowych polowań w trakcie prawdopodobnie ostatniego sezonu w karierze.


Cholewka z przeszyciami nawiązującymi do kocich wąsów, podeszwa odwzorowująca łapę i wreszcie umieszczony nad piętą hologram przypominający mieniące się oko pantery. Połączenie tych charakterystycznych dla kotów cech z najwyższej jakości skórą oraz systemem Zoom Air, Phylon'em oraz płytą z włókna węglowego dało zabójczy efekt. MJ z miejsca bardzo polubił AJ 13, uznając je za najwygodniejsze i jedne ze swoich ulubionych Jordan'ów. Rozegrał w nich pełen sezon, nie odnosząc żadnej poważnej kontuzji i nie opuszczając ani jednego meczu. Statystycznie, w porównaniu z poprzednim sezonem, zanotował nieznaczny regres w praktycznie każdym aspekcie gry. Mimo to, liczby nadal wyglądały świetnie: 28.7 punktu na mecz przy skuteczności 46% z gry, 5.8 zbiórki, 3.5 asysty i 1.7 przechwytu. Co więcej, dorzucił do tego pokaźny komplet wyróżnień indywidualnych: MVP Meczu Gwiazd, MVP sezonu regularnego, MVP finałów i dziesiątą koronę najlepszego strzelca ligi. Można powiedzieć, że właściwie z urzędu został także wybrany do najlepszej piątki NBA i do pierwszej piątki obrońców.


Tytuł zdobyty przez Bulls w sezonie 1997-98 był zdecydowanie najciężej wywalczonym ze wszystkich sześciu. Zawodnicy byli nie tylko starsi, ale przede wszystkim zmęczeni. Scottie Pippen, który w trakcie poprzednich playoffs nabawił się kontuzji stopy, opuścił 38 pierwszych spotkań i powrócił do gry dopiero w drugiej połowie sezonu. Ciężar gry musiał w tym momencie spocząć na barkach Jordan'a, który niejednokrotnie w pojedynkę rozstrzygał mecze na korzyść swojego zespołu. Jak choćby w starciu z mocnymi wówczas Atlanta Hawks. Bulls prowadzili pod koniec 3. kwarty bezpieczną różnicą ok. 20 punktów, a MJ odpoczywał już na ławce nie planując powrotu na parkiet. Jastrzębie nie dały jednak za wygraną i za sprawą świetnie grających Steve’a Smith'a i Mookie'ego Blaylock'a dogonili rywali. Mike zmuszony został tym samym do ponownego pojawienia się na boisku. Zdobył 12 z ostatnich 15. punktów swojej drużyny, a zwycięstwo zapewnił jej swoim firmowym rzutem z odejścia w ostatniej sekundzie meczu.


Najcięższy moment sezonu, kto wie czy nawet nie najtrudniejszy w całej karierze, czekał na Jordan'a i jego zespół w finale Konferencji Wschodniej, gdzie spotkali się z rewelacyjnymi Indiana Pacers. Wygrali dopiero po 7-meczowej batalii, a eksperci byli zgodni. Udało im się wygrać tym razem nie dzięki talentowi i umiejętnościom, ale dzięki pasji, determinacji i woli walki, które tchnął w zespół sam MJ. Potem przyszła oczywiście pora na ponowne starcie z Utah Jazz w wielkim finale, ale powrócimy do niego w kolejnym odcinku przy okazji historii Air Jordan 14, które właśnie wtedy zadebiutowały na stopach His Airness.


CIEKAWOSTKI


Jordan kompletnie nie był świadomy, co szykuje dla niego na nowy sezon Tinker Hatfield. Nie potrafili ukryć zdziwienia, a jednocześnie radości, kiedy okazało się, że projekt głównego projektanta Nike trafił w dziesiątkę ze swoim najnowszym pomysłem. Dopiero wówczas Hatfield dowiedział się, że kilka lat wcześniej przyjaciele zaczęli nazywać Mike’a „Black Cat” i że bardzo lubił on ten przydomek. Prawdopodobnie był to jeden z powodów, dla których dziś Air Jordan 13 wymieniany jest przez niego jako jeden z ulubionych modeli.


Kampania promująca AJ 13 pokazywała MJ’a w roli prezesa, który poza swoimi boiskowymi obowiązkami ma także mnóstwo pracy w biurze. W roku 1998 r. przychody wygenerowane z tytułu tzw. „efektu Jordan'a” wyniosły około 10 bilionów dolarów. Wliczono w nie sprzedaż biletów na mecze i produktów powiązanych z Mike’em, a także dochód z reklam oraz marki sygnowanej logo Jumpman'a.


Pierwsza kolorystyka AJ 13 pojawiła się na wielkim ekranie w filmie wyreżyserowanym Spike’a Lee. W „He Got Game” (polski tytuł „Gra o honor”) obok Denzel'a Washington'a można zobaczyć również całkiem nieźle radzącego sobie przed kamerą Ray'a Allen'a. Mniejsze role zagrali w nim również inni koszykarze: Rick Fox, Travis Best, John Wallace i Walter McCarty.


Air Jordan 13 zostały oryginalnie wydane w pięciu kolorystykach: „He Got Game” (White/Black), „Flint” (French Blue/Flint Grey/White), „Playoffs” (Black/White), “Bred” (Black/Red) oraz klasyczne White/Red, które nie dorobiły się swojego przydomka.


Przy okazji premiery AJ 13 po raz pierwszy od czasu AJ 2 powrócono również do wersji „low top”, czyli z niską cholewką. Zostały przyjęte na tyle dobrze, że od tamtej pory praktycznie każdy model z serii Air Jordan miał już swojego „niskiego” odpowiednika.


Od 1997 roku Jordan Brand rozpoczął działalność jako osobna marka pod „parasolem” Nike. Oferta zaczęła się w związku z tym poszerzać, a światło dzienne ujrzały modele spoza linii Air Jordan. Powstały dwie nowe serie - Jordan Team i Jordan Trainer.


30 grudnia 1998 roku zdobywając 33 punkty w meczu z Minnesotą, Jordan pobił rekord NBA w liczbie rozegranych pod rząd spotkań z dwucyfrową zdobyczą punktową. Należał on wcześniej do Kareem'a Abdul-Jabbar'a i wynosił… 787.


Dzień przed ostatnim meczem sezonu rozgrywanym w nowojorskiej hali Madison Square Garden, MJ poczuł, że może to być jego ostatni mecz w Nowym Jorku. Postanowił zatem odwdzięczyć się niesamowitym kibicom ze swojego rodzinnego miasta za szacunek, jaki okazywali mu przez całą karierę. Jego żona robiła właśnie wiosenne porządki i przekładała wszystkie buty Michael'a z jednej szafy do drugiej. Wpadły mu wtedy w ręce oryginalne Air Jordan 1 z 1985 roku i pomyślał, że świetnie będzie cofnąć się do początku swojej przygody z NBA. Pierwotnie chciał je założyć tylko na rozgrzewkę, ale kiedy był już na boisku i wzbudził nimi ogromne zainteresowanie, został w „Jedynkach” do końca meczu. Bulls wygrali, a MJ zdobył 42 punkty. W podziękowaniu otrzymał owację na stojąco.


MJ trzyma w garderobie 6 par każdego modelu ze swojej kolekcji.


ZALETY: Bardzo lekki jak na but z lat 90-tych. Świetne dopasowanie do stopy. Zastosowany system Zoom Air i specjalnie profilowana, elastyczna podeszwa zewnętrzna gwarantują bardzo dobre czucie parkietu. Stabilne, solidnie chronią stawy skokowe przed potencjalnym skręceniem.


WADY: Słaba przyczepność przez kilka pierwszych gier, praktycznie zerowa wentylacja.


PODSUMOWANIE: Jeśli wytrzymacie kilka pierwszych godzin i pozwolicie im się „dotrzeć”, to możecie być pewni, że będziecie mówić o „Trzynastkach” w samych superlatywach. Komfort, trzymanie stopy i czucie parkietu. 3 x TAK, które jest w stanie przesłonić małe niedociągnięcia. Jest to zdecydowanie najlepszy model spośród wszystkich dotychczas opisywanych Jordan'ów. Polecam graczom obwodowym, ale lżejsi podkoszowi też będą z nich zadowoleni. Sprawdzą się zarówno w hali, jak i na nawierzchniach outdoorowych.


Tekst: Michał Beta
Foto: Aleksandra Graff


Sprawdźcie Air Jordan 13 w naszym sklepie!! 









Źródło: nba.com

Pozostałe informacje

Air Jordan 14: Last Shot

Sezon 1997-98 wypełniały dyskusje i pytania dotyczące przyszłości Michael'a Jordan'a, Scottie'go Pip...

2016-05-31 20:45:42 Więcej...

Air Jordan 12: Sun Is Still Rising

Nie ulega wątpliwości, że sezon 1995-96 trzeba prawdopodobnie uznać za najlepszy w historii. Zarówno...

2016-05-31 20:34:02 Więcej...

Air Jordan 11: Crème de la Crème

Po nieudanym finiszu sezonu 1994-95 i porażce w półfinale Konferencji Wschodniej z Orlando Magic, co...

2016-05-31 20:34:27 Więcej...

Air Jordan 10: I'm Back!

Nie potrafię opisać słowami pustki, jaką czułem po przejściu Michael'a Jordan'a na emeryturę tuż po...

2016-05-31 15:05:20 Więcej...