Air Jordan 5: The Power Of The Tongue

2016-05-31 13:46:12


Kiedy w 1989 r. na półkach sklepowych wylądowały AJ 4, wydawało się że inwencja twórcza Tinker'a Hatfield'a sięgnęła granic możliwości. But był na tyle nowatorski, iż wyprzedzał konkurencję o lata świetlne nie tylko od strony wizualnej, ale również pod kątem technologii. Rok później wszyscy przecierali oczy ze zdziwienia na widok Air Jordan 5, kolejnego modelu z serii, który nawet jeśli wg niektórych nie przebił „Trójek” i „Czwórek”, to i tak praktycznie z miejsca stał się ikoną.


Podobnie zresztą jak sam MJ, który dzięki swoim niespotykanym umiejętnościom i wyczynom na parkietach NBA oraz niesamowitej osobowości połączonej z ujmującym wszystkich uśmiechem, osiągnął status gwiazdy przez duże G. Dołączył do grona najbardziej popularnych i rozpoznawalnych osób na świecie, do tzw. panteonu sław, zarezerwowanego dotychczas dla gwiazd muzyki i filmu. Ciężko sobie na to miano zapracował, ale kawał solidnej roboty odwalił również sztab marketingowy Nike oraz wspomniany wyżej Tinker Hatfield, którego wyobraźnią i innowacyjnością udałoby się pewnie obdzielić kilku albo nawet kilkunastu projektantów obuwia sportowego. Każdy kolejny zaprojektowany model z kolekcji Air Jordan bił rekordy popularności, a co za tym idzie, również sprzedaży.


Nie inaczej było z AJ 5, który podobnie jak jego poprzednicy przełamywał kolejne konwenanse i wyznaczał nowe trendy. Hatfield postanowił nadać linii bardziej agresywny charakter nawiązując oczywiście do stylu gry Jego Powietrzności. Porównując podkoszowe, a właściwie „nadkoszowe” starcia MJ’a do powietrznych pojedynków samolotów bojowych, inspirację znalazł w amerykańskim myśliwcu z okresu II wojny światowej. Był to P-51 Mustang, czyli jedna z najbardziej udanych i skutecznych maszyn swych czasów. Elementem, który łączył owego Mustanga z AJ 5 była umieszczana w przedniej części kadłuba grafika imitująca szczęki rekina i nadająca samolotowi groźnego wyglądu. W przypadku butów, były to namalowane na zewnętrznej części podeszw zęby, które stały się jedną z najbardziej charakterystycznych cech „Piątek”.


Kolejnym istotnym elementem konstrukcji Air Jordan 5 okazał się być tytułowy język. Gruby, mięsisty, z odbijającą światło fleszy fotoreporterów powłoką 3M stał się moim zdaniem jednym z najlepszych i najbardziej trafionych pomysłów w historii designu obuwia sportowego. Nigdy wcześniej, ani też później, nie udało się nikomu tak fantastycznie przenieść do konstrukcji buta najbardziej charakterystycznej cechy, czy też nawyku danego sportowca. Taką właśnie cechą, bądź też nawykiem, był wystawiany przez Michael'a język. Robił to w trakcie praktycznie każdej ze swych spektakularnych akcji, naśladując tym samym ojca. James Jordan wykonując prace domowe wymagające skupienia i precyzji niejako pomagał sobie wysuwanym nieświadomie jęzorem.


Nie można także zapomnieć o innych przełomowych składnikach „Piątek”. Były to m.in. tzw. „clear soles” znane również jako „icy soles”, czyli przezroczyste fragmenty podeszwy zapewniające świetną przyczepność. Z kolei mocowane na sznurówkach tzw. „lacelocks” miały ułatwiać sznurowanie i gwarantować lepsze osadzenie stopy w bucie. Po wprowadzonej w „Trójkach” i powielonej w „Czwórkach” niewysokiej cholewce „mid”, tym razem zdecydowano się na powrót do klasycznej wysokości, czyli „high”. Niesymetryczny kołnierz wokół kostki w połączeniu z charakterystycznymi wybrzuszeniami po obu stronach miał za zadanie optymalnie chronić staw skokowy MJ’a.


Największe poruszenie wywołała chyba jednak wariacja kolorystyczna Air Jordan 5, zwana dziś popularnie „Grape”. Było to połączenie bieli z fioletem i szmaragdem. Nie trudno wyobrazić sobie efekt tego posunięcia, biorąc pod uwagę, że do kompletu można było dokupić nawiązującą kolorystycznie do buta odzież. Jordan nigdy nie zagrał w „Grape’ach” podczas meczu NBA, ale nie przeszkodziło im to stać się jedną z najbardziej pożądanych wersji „Piątek” w historii. Mogą się z nimi równać tylko tzw. „Laney” nawiązujące kolorystyką do licealnej drużyny MJ’a (Laney High Buccaneers z Wilmington w Północnej Karolinie) i wydany kilka lat temu dwupak „Toro Bravo” znany również jako „Raging Bull”.


Jeśli chodzi natomiast o rozegrany w AJ 5 sezon 1989-90, to był on kolejną lekcją dla Jordan'a i jego Bulls. Po świetnym sezonie zasadniczym (55-27), w którym stanowisko głównego trenera objął po Doug'u Collins'ie jego asystent Phil Jackson, Byki ponownie awansowały do Finału Konferencji Wschodniej. Po raz trzeci z rzędu zmierzyły się w nich z aktualnymi mistrzami NBA, Detroit Pistons. I podobnie jak rok i dwa lata wcześniej – przegrały. „Należy zaakceptować tę przegraną, jako kolejne doświadczenie” – powiedział sfrustrowany porażką z Pistons Jordan, którego irytował brak wsparcia ze strony partnerów, a zwłaszcza Scottie'go Pippen'a. Skrzydłowy Bulls tuż przed decydującym, siódmym starciem w Detroit doznał tajemniczego ataku migreny i rozegrał fatalne spotkanie trafiając zaledwie jeden rzut z dziesięciu oddanych z gry. Wg MJ’a winą nie była owa dolegliwość, a słaba psychika Pippen'a i brak odwagi przed podjęciem wyzwania.


Jednak pomimo ogólnego niezadowolenia z wyniku można było dostrzec symptomy budującej się drużyny mającej właściwie wszystko, co potrzebne do zdobycia mistrzostwa. Skład był kompletny, a Jackson wraz z Tex'em Winter'em sukcesywnie wprowadzali taktykę ataku w trójkątach, która miała zdjąć odpowiedzialność za ofensywę z Jordan'a i rozłożyć ją na cały zespół. Popisy MJ’a wystarczały na sezon zasadniczy, ale w starciu z „Bad Boys” z Detroit już nie. Lekarstwem miało być właśnie „triangle offense”. Popularna stała się gra słów pomiędzy Winter'em a Jordan'em dotycząca właśnie dominacji MJ’a w ataku Chicago Bulls. Pewnego razu Tex powiedział do Mike’a: „There is no I in TEAM”, na co ten odpowiedział: „But there is in WIN”.


Statystycznie Mike jak zwykle rozegrał fantastyczny sezon, zdobywając średnio 33.6 punktów na mecz sięgnął po czwartą z rzędu koronę króla strzelców. Dokładając do tego 6.9 zbiórek, 6.3 asyst oraz 2.8 przechwytów zasłużył sobie na kolejne wyróżnienia. Kibice po raz szósty z rzędu wybrali go do Meczu Gwiazd, a przedstawiciele mediów umieścili go w pierwszej piątce sezonu oraz najlepszej piątce obrońców.


W tym samym sezonie MJ rozegrał swój rekordowy punktowo mecz w karierze. W wyjazdowym meczu przeciwko Cleveland Cavaliers zakończonym dogrywką zdobył 69 punktów, trafiając na znakomitej skuteczności 62% (23 z 37 oddanych rzutów). Dołożył do tego 18 zbiórek (również rekord!), 6 asyst, 4 przechwyty i 1 blok.


Warto też wspomnieć o dwóch ciekawostkach łączących się z sezonem 1989-90. 14 lutego, czyli w Dzień Św. Walentego, przed wyjazdowym meczem przeciwko Orlando Magic została skradziona koszulka Michaela z nr 23 i musiał on zagrać w rezerwowym uniformie z nr 12. Nie przeszkodziło mu to co prawda w zdobyciu 49 punktów, ale Bulls przegrali to spotkanie po dogrywce…


Podczas przerw w grze, zmęczony MJ zwykł pochylać się i opierać o kolana łapiąc w ten sposób oddech. Przed rozpoczęciem sezonu poprosił o przedłużenie szortów meczowych o kilka centymetrów, tak żeby dodatkowo mógł się trzymać za brzeg nogawek. Tym samym wprowadził w NBA modę na dłuższe szorty, do kolan, a z czasem nawet za. Jednym z nielicznych zawodników, którzy oparli się temu trendowi był… John Stockton z Utah Jazz.


ZALETY: Niezła amortyzacja i dopasowanie do stopy, zwłaszcza w okolicy stawu skokowego. Dobra trakcja, z wyjątkiem jednej kwestii wymienionej poniżej…


WADY: Na początku dość sztywne, co może powodować odczuwalny dyskomfort. Tylna krawędź podeszwy szybko traci wytłoczoną na niej teksturę, co sprawia, iż but ma tendencje do ślizgania się w momencie zetknięcia pięty z podłożem. Przezroczysta podeszwa, siatka na języku i bocznych panelach cholewki żółkną z biegiem czasu.


PODSUMOWANIE: Wygodne buty przeznaczone dla obrońców i skrzydłowych. Przegrywają w starciu z dzisiejszymi „narzędziami walki”, ale w porównaniu ze swoimi poprzednikami, w AJ 5 spokojnie da się grać. Polecam zwłaszcza wersje z pełnoziarnistej skóry zamiast nubukowej lub zamszowej.


Tekst: Michał Beta
Foto: Aleksandra Graff


Sprawdźcie ofertę Air Jordan 5 w naszym sklepie!!





Źródło: nba.com

Pozostałe informacje

Air Jordan 14: Last Shot

Sezon 1997-98 wypełniały dyskusje i pytania dotyczące przyszłości Michael'a Jordan'a, Scottie'go Pip...

2016-05-31 20:45:42 Więcej...

Air Jordan 13: Black Cat

Zarówno liczba 13, jak i czarny kot uznawane są powszechnie za symbole pecha, bądź też zbliżającego...

2016-05-31 20:39:35 Więcej...

Air Jordan 12: Sun Is Still Rising

Nie ulega wątpliwości, że sezon 1995-96 trzeba prawdopodobnie uznać za najlepszy w historii. Zarówno...

2016-05-31 20:34:02 Więcej...

Air Jordan 11: Crème de la Crème

Po nieudanym finiszu sezonu 1994-95 i porażce w półfinale Konferencji Wschodniej z Orlando Magic, co...

2016-05-31 20:34:27 Więcej...