Air Jordan 8: Three-Peat

2016-05-31 14:31:45

boots


Dynastia, to powszechnie znane pojęcie dotyczące władzy i związanej z nią dominacji. Podobnie jest w przypadku sportu, gdzie odnosi się do zespołu, któremu na przestrzeni kilku kolejnych sezonów udaje się zdominować swoją dyscyplinę. Fundamentem dynastii jest zazwyczaj sprawnie działająca organizacja, konsekwencja w procesie budowania składu oraz wybitne jednostki, zarówno na ławce trenerskiej, jak i na boisku. W NBA, gdzie rywalizacja jest dość wyrównana, a rotacja zawodników stosunkowo duża, do roku 1993 tylko dwie drużyny były w stanie zdobywać mistrzowski tytuł najlepszej ligi świata co najmniej trzy razy z rzędu. W latach 50-tych dokonali tego Minneapolis Lakers (1952-54), a między rokiem 1959 i 1966 Boston Celtics. Potrzeba było niemal trzydziestu lat, żeby kolejny z zespołów dołączył do tego jakże elitarnego grona. Zrobili to oczywiście Chicago Bulls dowodzeni przez Phil'a Jackson'a i niezawodnego Michael'a Jordan'a.


Projektując ósmy model dla MJ’a Tinker Hatfield doskonale zdawał sobie sprawę z ogromnych obciążeń, jakim w ciągu dwóch poprzednich sezonów poddawany był najlepszy koszykarz świata. Dwieście dziewięć oficjalnych meczów wliczając w to rozgrywki zasadnicze, playoffy, finały i Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie. Do tego dochodziły jeszcze oczywiście sparingi i treningi. Mając na uwadze ten fakt oraz intensywność, z jaką Jordan grał w każdym spotkaniu, Hatfield stwierdził, że AJ 8 musi mu zapewnić maksymalny komfort i jak najlepszą ochronę przed ewentualnymi urazami w trakcie kolejnego tak długiego i wyczerpującego sezonu. Wysoka, miękka cholewka, wewnętrzna skarpeta, a przede wszystkim dwa rzepy spowodowały, że przesiadka z minimalistycznych „Siódemek” do futurystycznych „Ósemek” przypominała zamianę toyoty na lexusa. Jak się później okazało, AJ 8 zostały niejako symbolem kończącym pewną epokę, albo raczej etap w historii Jordan'a i sygnowanej jego nazwiskiem linii. Poraz zatem na wycieczkę do przeszłości.


Indywidualnie był to jak zwykle bardzo dobry rok dla MJ’a. Ze średnią 32.6 ponownie sięgnął po siódmą koronę najlepszego strzelca NBA, po raz ósmy z rzędu wystąpił w Meczu Gwiazd, znów znalazł się w najlepszej piątce sezonu oraz piątce najlepszych obrońców.
Rozgrywki 1992-93 były dla Chicago Bulls najcięższym spośród trzech, w których sięgali po mistrzostwo. Nieoszczędzani przez kontuzje, czuli w nogach dwa poprzednie, wyjątkowo długie, bo kończone finałami sezony. Zaczęły się także uwydatniać będące pochodną sukcesów problemy z ego, które przeradzały się w wewnętrzne animozje pomiędzy zawodnikami. O ile Scottie Pippen potrafił sobie radzić z byciem „drugim po bogu”, to już Horace Grant kompletnie nie chciał zaakceptować swojej roli w zespole. Coraz częściej dawał wszystkim wokół do zrozumienia, że w zamian za wykonywanie ciężkiej pracy pod obiema tablicami należy mu się więcej ustawionych pod niego akcji w ataku. Atmosfera nie była już tak dobra jak podczas pierwszej pogoni za tytułem. Zawodnicy byli już znużeni monotonią rozgrywek i wreszcie samymi sobą. W porównaniu z sezonami 1990-91 (61 zwycięstw) i 1991-92 (67) zdołali wygrać zaledwie 57 spotkań notując dopiero trzeci bilans w lidze i tracąc tym samym przewagę własnego parkietu w ewentualnych starciach z New York Knicks i Phoenix Suns. Jak się okazało, musieli zmierzyć się zarówno z jednymi jak i drugimi. Z Nowym Jorkiem w starciu o prymat na Wschodzie pokonując ich w stosunku 4-2, natomiast ze Słońcami, czyli najbardziej ofensywnym zespołem sezonu regularnego, w wielkim finale.


Po pierwszych dwóch łatwo wygranych meczach w Arizonie wydawało się, że Byki zmiotą przeciwnika w drodze po trzeci tytuł. Wrócili do Chicago, gdzie szykowano już mistrzowską fetę. Suns prowadzeni przez Charles'a Barkley'a i Kevin'a Johnson'a udowodnili jednak, że nie przypadkowo mieli najlepszy bilans w sezonie. Z trzech kolejnych rozgrywanych w Wietrznym mieście spotkań wygrali dwa i doprowadzając rywalizację do stanu 2-3 przenieśli ją z powrotem na Zachód. Wydawało się w tym momencie, że złapali wiatr w żagle i będą w stanie pokonać Bulls w dwóch ostatnich meczach. Jednak rozdrażniony MJ, to zawodnik którego nikt nie mógł zatrzymać. Kiedy wsiadł do samolotu lecącego do Phoenix, zastał w nim przygnębionych kolegów z drużyny, nie do końca wierzących w swoje szanse na końcowe zwycięstwo. Nie poddał się oczywiście temu nastrojowi, tylko krzyknął na cały pokład: „Lećmy skopać kilka tyłków w Phoenix!” z miejsca poprawiając nastroje w zespole.


Zawsze było też wiadomo, jak poważnie Jordan podchodził do każdego pojedynczego meczu, traktując go, jakby był jego ostatnim. Dodatkowej motywacji pomagającej wznieść mu się na poziom niedostępny dla innych zawodników szukał gdzie tylko się dało. W przedmeczowych lub pomeczowych komentarzach rywali dotyczących jego osoby, w prasowych analizach i porównaniach, czy też statystykach. W przypadku finału AD 1993 motywacja była potrójna. Powód nr 1: chęć zdobycia trzeciego pierścienia mistrzowskiego z rzędu, czego w historii dokonali nieliczni. Powód nr 2: rywalizacja z przyjacielem, Charles'em Barkley'em, którego wybrano MVP sezonu regularnego. Powód nr 3: Dan Majerle zwany popularnie Thunder'em ze względu na swoją umiejętność skutecznego rażenia rzutem z dystansu. Majerle nigdy osobiście Michael'owi nie podpadł. Był raczej ofiarą niechęci Jordan'a do menedżera Byków, Jerry’ego Krause, który był wielkim zwolennikiem talentu Majerlego i bardzo chciał wybrać go w drafcie. Potrzebując alternatywy dla podatnego na kontuzje Bill'a Cartwright'a postawił w końcu na Will'a Perdue, ale mimo to nad wyraz często zachwycał się grą Thunder Dan'a, komplementując jego wszechstronną grę w ataku i w obronie. W trakcie serii przeciwko Suns nie dało się nie zauważyć lepszej gry MJ’a w momencie, gdy na parkiecie pojawiał się Majerle. Za każdym razem, gdy miał piłkę w rękach, starał się pokazać wszystkim, jak kiepskim obrońcą jest Dan. Po decydującym o zwycięstwie rzucie John'a Paxson'a Jordan pobiegł po piłkę meczową, uniósł ją do góry w geście triumfu i momencie, gdy wszyscy spodziewali się tekstu w stylu „Three-peat!”, on krzyknął: „Thunder Dan Majerle może mi skoczyć!”. Jak się potem okazało, widoczne gołym okiem zmęczenie Michael'a koszykówką nie było przypadkowe. Czuł się wypalony, zmęczony popularnością, a dodatkowo po zakończeniu kariery przez Magic'a Johnson'a i Larry’ego Bird'a, obciążony presją dźwigania NBA na swoich barkach. Jeszcze na długo przed zdobyciem tytułu nr 3, ustalił wraz ze swoim ojcem Jamesem, że po sezonie przejdzie na koszykarską emeryturę i spróbuje swoich sił w zawodowym baseballu, który w młodości był jego ulubioną dyscypliną. Niespodziewana śmierć James'a Jordan'a w lipcu 1993, który został zastrzelony przez dwóch młodocianych przestępców w napadzie rabunkowym tylko utwierdziła go w słuszności podjętej decyzji.


ZALETY: Wewnętrzna skarpeta gwarantuje poczucie dużego komfortu, a poprzecznie zapinane rzepy zapewniają optymalne dopasowanie, bez względu na szerokość stopy.
Pomimo braku popularnej "jodełki", podeszwy charakteryzują się świetną przyczepnością.


WADY: Brak jakiejkolwiek wentylacji, który może być odczuwalny w przypadku dłuższej gry.
Zamontowany pod piętą i śródstopiem system Air w połączeniu z podeszwą typu PU nie gwarantuje amortyzacji najwyższych lotów.


PODSUMOWANIE: Jeśli darzycie sentymentem lata 90. i obuwie retro z tamtych czasów, to Air Jordan 8 jest butem dla Was. Najlepsza możliwa opcja w przypadku, gdy zastanawiacie się nad wyborem Jordan'ów spośród modeli od 1 do 8.


Tekst: Michał Beta
Foto: Aleksandra Graff


Sprawdźcie ofertę Air Jordan 8 w naszym sklepie!! 






Źródło: nba.com

Pozostałe informacje

Air Jordan 14: Last Shot

Sezon 1997-98 wypełniały dyskusje i pytania dotyczące przyszłości Michael'a Jordan'a, Scottie'go Pip...

2016-05-31 20:45:42 Więcej...

Air Jordan 13: Black Cat

Zarówno liczba 13, jak i czarny kot uznawane są powszechnie za symbole pecha, bądź też zbliżającego...

2016-05-31 20:39:35 Więcej...

Air Jordan 12: Sun Is Still Rising

Nie ulega wątpliwości, że sezon 1995-96 trzeba prawdopodobnie uznać za najlepszy w historii. Zarówno...

2016-05-31 20:34:02 Więcej...

Air Jordan 11: Crème de la Crème

Po nieudanym finiszu sezonu 1994-95 i porażce w półfinale Konferencji Wschodniej z Orlando Magic, co...

2016-05-31 20:34:27 Więcej...