Air Jordan: Narodziny Legendy

2016-05-31 11:42:27


Źródło: nba.com


W zakładce Kicksologia postaramy się Wam przybliżyć historię i ewolucję obuwia koszykarskiego, a następnie wprowadzić w najnowsze trendy dominujące tym rynkiem. Zaczniemy od cyklu poświęconego "Jego Powietrzności" Michael'owi Jordan'owi i jego nieprawdopodobnej linii Air Jordan. Nie może być zresztą inaczej, skoro to właśnie MJ wywarł największy wpływ na sposób postrzegania butów koszykarskich.


Był rok 1984. Nike istniało na rynku dopiero od 12 lat i choć dwa lata wcześniej zaprezentowało model Air Force 1, czyli pierwszy but koszykarski z systemem amortyzującym, to słynęło głównie z produkcji biegówek. W NBA liczył się właściwie tylko Converse skupiający w swoich szeregach czterech z pięciu najlepszych graczy ligi: Larry Bird, Magic Johnson, Isiah Thomas i Bernard King, a piątego Kareem'a Abdul'a-Jabbar'a ubierał adidas. Koszykarze nie byli wtedy w zasadzie motorami napędowymi dla firm produkujących obuwie, a wyższe kontrakty podpisywano z tenisistami. Arthur Ashe, John McEnroe, czy Jimmy Connors zarabiali miliony, a koszykarze otrzymywali nieporównywalnie mniejsze kwoty. Przełomem okazała się być dopiero umowa z Jordan'em.


Małą firmę z Portland w Oregonie stać było wtedy na kontrakty z kilkunastoma zawodnikami, ale poza Moses'em Malon'em był to raczej tzw. drugi garnitur. Polityka ta nie sprawdzała się, a przynajmniej ponoszone nakłady nie przynosiły zamierzonych efektów. Potrzebna była rewolucja.
Podczas narady w siedzibie firmy kierownictwo przy udziale sztabu doradców doszło do wniosku, że należy zainwestować w jakość, a nie w ilość. Oznaczało to zrezygnowanie z kilkunastu średniaków na rzecz jednego, wyróżniającego się gracza, który będzie w stanie wywindować markę na wyższy poziom. Problem tkwił jednak w tym, że wszyscy najlepsi byli już zajęci, a jedynym rozwiązaniem pozostawała loteria, jaką było postawienie na debiutanta. Nikt nie mógł bowiem przewidzieć, jak potoczy się kariera potencjalnych przyszłych gwiazd NBA. Przy pomocy Sonny’ego Vacaro, pełniącego wówczas rolę łowcy talentów dla działu marketingowego Nike, listę kandydatów zawężono do trzech nazwisk. Byli to Hakeem Olajuwon, Charles Barkley i Michael Jordan. Faworytem Vacaro był Jordan, którego uniwersytecką karierę bacznie śledził już od pierwszego roku jego gry dla North Carolina Tar Heels i był przekonany, że będzie on graczem wyjątkowym. Postawił na niego całą swoją reputację i przekonał tym samym kierownictwo firmy do zainwestowania w żółtodzioba sumy, jaką do tej pory wydawali na kilkunastu zawodników łącznie. Co ciekawe, Nike wierzyło w Jordan'a bardziej niż działacze Bulls. Ówczesny generalny menedżer zespołu z Chicago, Rod Thorn, po wyborze MJ’a z numerem 3 w drafcie powiedział tak: "Wolelibyśmy, żeby Jordan miał 7 stóp wzrostu, ale nie ma. Na tym etapie draftu nie było już centra godnego naszej uwagi. Co możesz zrobić w takiej sytuacji? Jordan nie odmieni naszego zespołu. Nie wymagam nawet tego od niego. Jest po prostu bardzo dobrym zawodnikiem ofensywnym."


Posunięcie Nike było wydarzeniem bez precedensu. Żadna inna marka nie zdecydowała się wcześniej na zainwestowanie w pełen niewiadomych talent, po którym można się było spodziewać zarówno jego eksplozji, jak i totalnego niewypału. Żadna inna firma nie stworzyła dla swojego zawodnika osobnej linii, jak to miało miejsce w przypadku Jordan'a.
Zanim jednak do tego doszło, trzeba jeszcze było przekonać samego zainteresowanego. A to jak się okazało, nie było takie proste. Przez cały okres studiów MJ grał bowiem w conversach, a wcześniej w szkole średniej w adidasach i to właśnie niemiecki brand był jego faworytem. Wystarczyło zatem, żeby wyrównali ofertę złożoną przez Nike i cały ten tekst prawdopodobnie nie miałby sensu. Na całe szczęście agentem Jordan'a był David Falk, znakomity negocjator, który wówczas nie miał jeszcze tak silnej pozycji na rynku. Miał już jednak na swoim koncie przełomowy, bo pierwszy w historii, koszykarski kontrakt na reklamę obuwia przekraczający $1.000,000. Podpisał go skrzydłowy LA Lakers James Worthy z firmą New Balance (1,2 mln za 8 lat). Falk dostrzegł nie tylko niesamowity potencjał w Jordan'ie, ale również we współpracy z Nike. Poszukiwanie marki zainteresowanej podpisaniem kontraktu reklamowego dla swojego klienta rozpoczął inaczej niż robiono to dotychczas. Zamiast spytać, ile są w stanie zapłacić, poprosił o przygotowanie prezentacji i wytłumaczenie, co mogą zrobić, żeby wypromować Jordan'a.


Podczas prezentacji w siedzibie Nike MJ’owi towarzyszyli jego agent oraz rodzice, James i Deloris Jordan'owie. Pokaz zrobił na wszystkich ogromne wrażenie, ale MJ nie okazywał dosłownie żadnych emocji, przez całe spotkanie zachowując stoicki spokój i kamienną twarz. Falk był pewien, że Jordan jest przeciwny podpisaniu umowy z Nike.
Kiedy po wyjściu z prezentacji Jordan rzucił do niego krótko: "Podpisujemy", agent nie potrafił ukryć zdziwienia: "Ale ani razu się nie uśmiechnąłeś, nie okazałeś ani trochę entuzjazmu."
"Założyłem moją maskę biznesmena" – odpowiedział MJ. Falk zdał sobie wtedy sprawę, że ma do czynienia z kimś więcej niż tylko utalentowanym i bystrym sportowcem.
Pierwsza umowa Jordan'a z Nike opiewała na $500,000. Gwarantowała mu jego własną linię butów i procent od dochodów ze sprzedaży. Wszystkie zapisy w kontrakcie były na tamte czasy rewolucyjne.


David Falk okazał się więc jednym z czynników, które doprowadziły do podpisania umowy pomiędzy MJ’em a Nike. Jak się okazało, miał on jeszcze jeden, niebagatelny zresztą wpływ na współpracę jego klienta ze sportową marką z Portland. Spośród niezliczonych pomysłów, którymi zasypywał speców od marketingu w Nike, tylko jeden zyskał ich aprobatę. Była nim mianowicie nazwa dla linii sygnowanej nazwiskiem Jordan'a.


AIR JORDAN, ta nowa marka stworzona przez Nike i Michael'a Jordan'a całkowicie odmieniła grę, zarówno tę prawdziwą na parkietach koszykarskich, jak i tę rozgrywaną w siedzibach koncernów sportowych na całym świecie. Dla Nike natomiast Jordan okazał się "dźwigiem" ewolucji. Od małej obuwniczej firmy z Zachodniego Wybrzeża do gigantycznej machiny marketingowej. Odmienił także jak się okazało całą NBA oraz przyczynił się do nieprawdopodobnego wzrostu popularności koszykówki. Sprawił także, że nasze oczy zaczęły coraz częściej skupiać się na stopach zawodników, a przynajmniej tego jednego, z numerem 23…


Tekst: Michał Beta


Cała oferta Jordan Retro dostępna na naszej stronie tutaj!!

Pozostałe informacje

Święta tuż-tuż!

Zobacz propozycje prezentów pod choinkę!

2019-12-06 14:25:12 Więcej...

Listopad pod znakiem SALE!

Obniżki nawet o -60%!

2019-11-15 15:27:44 Więcej...

Warsaw w obiektywie SK!

Zobacz fotki z najnowszego lookbook'a!

2019-11-14 14:47:23 Więcej...

Black Friday 2019!

Końcowe odliczanie... czas start!

2019-10-30 15:29:42 Więcej...